Zamknij książkę

A zatem kim jest ten mityczny Bóg

A zatem kim jest ten mityczny Bóg, nieosobowy i niematerialny, który stworzył nas na podobieństwo swoje, lecz nie jest człowiekiem? Zanim spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, najpierw przedstawię jedną z moich interpretacji. Z dzieciństwa pamiętam pytanie zadawane przez myślicieli: co powstało pierwsze, jajko czy kura? Otóż wyobraźmy sobie, że jajko symbolizuje trójcę Boga w jednej osobowej postaci. W tym jajku jest zalążek, który powstał w czasach tworzącej się kosmicznej zupy, miliardy lat temu. W Piśmie Świętym jest napisane, że Bóg stworzył człowieka na podobieństwo swoje, lecz sam nie był człowiekiem. Podobną zasadę można zastosować do przykładu z jajem i kurą: jajo stworzyło kurę na podobieństwo swoje, lecz samo nie było kurą. Kura nie jest jajem, a jajo nie jest kurą, lecz dobrze wiemy, że coś te dwa czynniki łączy.

Przykład z jajem i kurą dotyczy świata materialnego i łatwo go zrozumieć. Spróbujmy tę myśl odnieść do świata duchowego. Jajo jest budulcem i zarazem trójcą zmysłową: świadomością, podświadomością i nadświadomością, włącznie z uśpionym zarodkiem. Z chwilą przebudzenia się w odpowiednich warunkach klimatycznych, uśpiony zarodek przechodzi transformację lub, jak kto woli, kondensację, w stan materialny. Powstaje więc mnożąca się materia, a w niej trójca – trzy stany zmysłowe. Wracamy tu do pierwotnego pytania: człowiek nie jest bogiem, lecz Bóg jest w nas – kura nie jest jajem, lecz jajo jest w kurze.

      Rodzi się kolejne pytanie: Jak mamy się utożsamić z podobieństwem z Bogiem, w czym tkwi tajemnica? Przeanalizujmy to za pomocą pojęć biblijnych i wniosków z obserwacji zjawisk paranormalnych. W Biblii jest napisane, że Bóg występuje w trzech postaciach w jednoosobowej materii duchowej. Biblia opiera się na typowo materialnym przykładzie: oko, ucho czy nos należą do tej samej osoby, są trójcą, jednością każdego człowieka. Biblia nazywa to stanem zmysłowym, Bogiem, stwórcą materii i wszystkich form myślowych. Trzeba sobie zadać pytanie: jakie Bóg dał Adamowi i Ewie szanse i jaki wzorzec wzbogacania własnego rozwoju duchowego? Przecież Bogu powinno zależeć na czystości ducha i powinien podać klarowną wiedzę. Chyba że nie o to mu chodziło. Biblijne symbole i pojęcia nie są łatwe do zrozumienia, a fanatyczni wyznawcy ślepejwiary pogłębiali niewiedzę, stwarzając mityczne poglądy i rozsiewając dezinformację.

Załóżmy, że Bóg, który jest wszechwiedzący i przewidujący, stwarzając Adama i Ewę, doskonale wiedział, że sobie nie poradzą. Wyszedł z założenia, że pierwsi ludzie popełnią grzech, a my jako dzieci poczęte w grzechu pierworodnym poniesiemy tego skutki. Więc z premedytacją zostało nam to narzucone. Wniosek jest taki, że Bóg-stworzyciel, który jest również stwórcą demonów, dał wszelkie wsparcie zaświatom, czyli energiom astralnym, a my jesteśmy niewolnikami produkującymi energię. Ta energia jest pożywką podtrzymującą ciała demonów. Zaś obiecany Eden (raj) to nic innego jak pobyt w zaświatach na poziomie astralnym. Poziom mentalny praktycznie jest nam niedostępny i nic o nim nie wiemy. Jest on również niedostępny dla świata astralnego. Niskie energie nieustannie i niekorzystnie wpływają na naszą podświadomość, manipulując nami. Rozwój duchowy jednak jest drogą nieuniknioną.

I otóż to: podobieństwo do Boga dotyczy właśnie świata mentalnego, który tworzy trójcę:  świadomość, podświadomość i nadświadomość. Nie liczy się forma ciała fizycznego, lecz umysł pod postacią trójcy zmysłowej, która jest w nas. Oko wpisane w trójkąt  jest symbolem wglądu w wibrację – w „wiedzę” wszechświata. Temat rozwoju duchowego szerzej omawiam w dalszej części tego rozdziału i w mojej książce pt. „Zaświaty za kulisami”, w rozdziale 1.: Za kulisami wielkich energii. W rzeczywistości chodzi o niskie energie, które wykorzystują naszą nieuświadomioną niewiedzę dla własnych celów, z niekorzyścią dla nas.

Poszukiwanie wiedzy jest drogą wielu ludzi, którzy często zapominają, że są cząstką tworzącą boską energię w kronice Akaszy. Można to porównać do nagranej taśmy magnetowidowej lub dyskietki, która jest nieświadomym i bezinteresownym przekaźnikiem wiedzy. Taką skumulowaną wiedzę ma w sobie każdy człowiek. Jasnowidzowie mogą potwierdzić połączenie swoich wibracji z obcą materią. Czerpią w ten sposób obraz i zarazem wiedzę, co nazywamy Boską wiedzą, intuicją lub szóstym zmysłem.

Informuje o tym np. Eileen Barker w książce „Listy z zaświatów”, pisząc o komunikatach, jakie przekazał zmarły sędzia z Los Angeles, Dawid Roth. W podobny sposób Stefan Ossowiecki oraz wielu innych autorów opisuje swoje spostrzeżenia w trakcie procesu nawiązywania kontaktu z Bogiem nieosobowym. Ossowiecki w książce „Świat mego ducha” przedstawia szereg udokumentowanych doświadczeń. Oto jedno z nich, które utkwiło mi w pamięci. Ossowiecki otrzymał z Ameryki list, w którym znajdowało się ziarnko piasku, on sam nic o tym nie wiedział. Nie otwierając listu, przykładał go do czoła i po chwili koncentracji odczytywał jego zawartość. Tym razem jednak, oprócz odczytania przekazu, doznał wizji kanionu wyżłobionego przez wodę. Było to miejsce, skąd pochodziło to ziarenko piasku. Można sobie zadać pytanie: czy to ziarenko piasku jest Bogiem, nagraną taśmą wideo czy dyskietką? I ponownie zadajemy sobie pytanie? Kto stworzył granice wibracji, które wskazują czas przeszły, a w szczególności przyszły? Kto tworzy i jak się zapisują te dyskietki kroniki Akaszy wyznaczające nasze przyszłe losy wraz z wydarzeniami wzniosłymi i tragicznymi, zapisane w historycznych wydarzeniach, dotyczące całej Ziemi wraz a kosmosem i bytami na innych planetach? Przykładów można podać multum, lecz podam dwa. Nostradamus {Michel de Nostredame, urodzony 14 XII 1503r., zmarł 2VII 1566 r.} w swoich rymowanych czterowierszach napisał, że:

1.  Po jego śmierci zwłoki zostaną zbezczeszczone. I tak było.

2. Zbudowane przez człowieka wielkie góry, rozpadną się. Chodzi o dwie wieże w Ameryce W.T.C, które runęły 11 września w 2001 r.

No właśnie, jest to czas odległy w przewidywaniu przyszłości, a jednak – któż taką wibrację przyszłościową skonstruował? Jak go nazwać? Oczywiście dogmatycy jednogłośnie powiedzą „ Bóg”, a ja powiem wprost: nie wiem. Z pewnością jest na to pytanie odpowiedz, poznamy ją, kiedy będziemy przebywać w zaświatach na przełomie 9 -12 poziomie w ciele mentalnym, lecz nie teraz, kiedy żyjemy w materii, i na pewno nie za parę tysięcy lat. Nie chciałbym gdybać i wprowadzać w fantazje, lecz nie był to z pewnością Bóg, o jakim myślą „wierni” Ja nazywam to kontaktem z „Bogiem” kontakt z naszą nadświadomością, zsynchronizowaną z wibracjami wszechświata.

A dalej co? To tak jakbym zadał wierzącym pytanie: A KTO STWORZYŁ BOGA?

Tego typu doświadczenia udowadniają brak istnienia tożsamości wszechwładnego Boga jednoosobowego. Lecz wskazują także na fakt istnienia wibracji – energii nazywanej kroniką Akaszy, który wiąże się z umiejętnością synchronizowania trzech stanów zmysłowych i umiejętnością błyskawicznego wykorzystania połączenia z wibracjami we wszechświecie. Dla zwykłych mieszkańców Ziemi jest to niewyobrażalne z bardzo prostej i zarazem błahej przyczyny – jest nią gęstość materii, w jakiej się znajdujemy. Gęstość ta blokuje łączność wibracji, a do tego dochodzi niedoskonałe DNA. Ludzkie DNA jest obecnie w fazie ciągłych przemian i ulepszania, a dzieje się to dzięki znajdującej się w ciele fizycznym naszej duszy. Ludzie, broniąc się przed niedogodnościami ziemskiego życia, zmuszani są do walki o byt. Poprzez ciężkie życie w materii wzbogacamy i udoskonalamy DNA, przechodząc na wyższe poziomy. Celowo i brutalnie wkraczają w nas negatywne energie astralne, upokarzając nasze ego i jednocześnie konsumując energię naszego ciała eterycznego i astralnego, dla wzmocnienia własnych duchowych ciał eterycznych. Te niby wspaniałe duchy nazywają to pomocą dla nas, mającą powodować nasz szybszy rozwój. Nie zadają sobie jednak pytania, czy dana osoba by tego chciała, czy chciałaby być wykorzystywana. A tak właśnie duchy robią.

 

EUGENE MAUREY

 

A co pisze na ten temat Eugene Maurey? Chciałbym zaprezentować fragment książki tego wspaniałego myśliciela (Egzorcyzmy, rozdział 3) i myślę, że nie będzie mi miał za złe, że wspieram się jego wiedzą, poszerzając pogląd o obu światach.

Języki obu światów: „(…) Gdy mamy do czynienia z »niewidzialną« stroną ludzkiego doświadczenia, działamy poruszając się po obszarach trudnych do precyzyjnego zdefiniowania. Nasz stosunek do świata duchowego nie wypływa z posiadania określonej wiedzy naukowej. Wiele hipotez nie może więc zostać udowodnionych. Doświadczenia związane z tym światem mają jednakże tak dużą wartość praktyczną, że korzystając z nich można czasami osiągnąć zaskakujące rezultaty. Ponieważ jednak od czegoś trzeba zacząć, proponuję dla tej trudnej do precyzyjnego określenia wiedzy zestaw pojęć, którymi posługiwać się będę w dalszej części.

DUCH – określany też bywa jako dusza.

Nasz duch to ja albo ty z lub bez ciała fizycznego. Termin »duch« używany bywa najczęściej w odniesieniu do osoby pozbawionej cielesności. Tak jak istota żywa, duch posiada świadomość, podświadomość, nadświadomość, ale nie posiada ziemskiego ciała. Większość przypadków nie posiada wystarczająco dużo mocy, by móc funkcjonować w ziemskiej rzeczywistości. Duchy odpowiednio kierowane mogą robić postępy w uczeniu się i rozwoju duchowym, tak jak czyniłyby to znajdując się w ciele fizycznym. Jest wiele prawdy w formule »jako w niebie, tak i na ziemi«”.

ŚWIADOMOŚĆ

 

Świadomość jest tą częścią umysłu – nie mózgu! – która rozważa dostępne bodźce i fakty w celu podjęcia decyzji. Bodziec dochodzący do świadomości pochodzi od jednego z pięciu dostępnych nam zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, węchu i smaku. Przetwarzanie tych bodźców zachodzi podczas myślenia, w stanie czuwania. Myślenie ma związek ze światem fizycznym. Dokonuje się w tej części umysłu, która odpowiedzialna jest za wnioskowanie, wątpienie, snucie przypuszczeń, wartościowanie i osądzanie. Decyzje podejmujemy na poziomie świadomości.

Ludzie nie potrafią zrozumieć, że nawet największa liczba bodźców nie jest w stanie wymusić na świadomości tworzenia rozwiązań nowatorskich. Wszystkim nam znane są przykłady ludzi bardzo wykształconych, ale nie twórczych. Ponieważ dużo wiedzą, powierza się im pracę badawczą, w której ponoszą jednak same klęski, nie potrafiąc wymyślić nowego produktu czy nowatorskiego rozwiązania. Szanuję tych ludzi i ich stopnie naukowe, ale muszę stwierdzić, że większość z nich rzadko używa wewnętrznego potencjału, z którego pochodzą wszystkie twórcze pomysły. Ograniczają się jedynie do możliwości, jakie daje im ich świadome myślenie. Odrzucają świat, który tworzy wyobraźnia, powstająca w części naszego umysłu, zwanej podświadomością.

 

 

PODŚWIADOMOŚĆ

 

Podświadomość to termin określający to, co u człowieka subiektywne lub nieświadome. Jest to ta część umysłu, która zawiaduje emocjami i uczuciami. W podświadomości mają swój początek nie tylko miłość, radość, spokój, lojalność, patriotyzm, uznanie dla malarstwa czy muzyki, ale również złość, nienawiść i gniew. Tutaj mieści się cała nasza pamięć. Mówi się, że podświadomość niczego nie zapomina. W czasie hipnozy człowiek może przypomnieć sobie dokładnie przebieg jakiejś rozmowy przeprowadzonej przed laty. Podświadomość nie może podjąć decyzji, ale uczucia, które się tu mieszczą, mają na nią ogromny wpływ. Ten stan umysłu porównywany jest często do marzeń na jawie. Podświadomością rządzi świadomość. Uruchamia ją każdy bodziec, zarówno dobry, jak i zły. Jedynie precyzyjnie opracowany przez świadomość plan działania zapobiega szkodliwym konsekwencjom, jakie może spowodować podświadomość, stymulowana przez niekorzystne dla jednostki bodźce. Takim narzędziem pomagającym okiełznać podświadomość jest wizualizacja.

Metafizycy wiedzą, że jeśli mocno w coś wierzymy i wyobrażamy sobie przedmiot wiary jako rzecz realną, wówczas następuje jego materializacja. Tym, co się nam przydarza, rządzi nasza wiara. Jeśli natura naszej wiary jest negatywna, możemy oczekiwać, że nasze doświadczenia będą odzwierciedlać przewidywane przez nas nieszczęścia. Kiedy pragniemy poprawić swój los, musimy zmienić naszą wiarę. Wizualizacja pożądanych wydarzeń i stanu naszej egzystencji szybko poprawi jakość naszego życia, ale wizje muszą być wyraźne.

 

 

NADŚWIADOMOŚĆ

 

Nadświadomość jest tą częścią umysłu, która w dowolnym momencie życia człowieka dysponuje ogromną inteligencją i niewyczerpaną mocą tworzenia. Słynny fizyk Albert Einstein (1879–1955) opisywał nadświadomość jako podstawową formułę wszystkiego, co żyje. Nadał jej nazwę Kosmicznej Inteligencji, która rządzi wszystkimi rzeczami. Jest ona pierwotnym źródłem wszystkiego stworzenia. Dla nas ważna jest świadomość, że kiedy nie występują żadne zakłócenia, ta ogromna siła i inteligencja są dostępne wszystkim istotom ludzkim i nie tylko.

O ile mi wiadomo, nikomu nie udało się udowodnić, że nadświadomość istnieje. W praktyce przyjmuje się, że istnieje, ponieważ można z niej korzystać. Analogią jest elektryczność – zjawisko niewyjaśnione, które mimo to znajduje praktyczne zastosowanie. Za każdym razem, gdy nakazujemy podświadomości objawić nam prawdę, uczynić cud czy po prostu znaleźć miejsce do zaparkowania naszego samochodu, odwołujemy się także do naszej nadświadomości. Istnieje wiele interesujących rozpraw naukowych, poświęconych zagadnieniom związanym z poszczególnymi częściami umysłu. Metafizyczna książka Ernesta Holmesa „Nauka o umyśle” jest jedną z najlepszych w tej dziedzinie. W tej pracy autor pokazuje, jak – za pomocą podświadomości zsynchronizowanej ze świadomością – można dotrzeć do nadświadomości i dzięki temu wykryć stan opętania. Ponieważ nasza nadświadomość wie wszystko, dysponujemy nieograniczonym źródłem informacji. Świadomość domaga się informacji, jak używać umysłu i uzyskać potrzebną nam wiedzę. Poza rzadkimi przypadkami informacja płynie poprzez świadomość, a nie bezpośrednio z nadświadomości do świadomości. Tak ocenił trzy stany Eugene Maurey.

W tym rozdziale i następnych staram się uzmysłowić czytelnikom mechanizm kontaktu z nadświadomością. Aby jednak go zrozumieć, trzeba samemu doświadczyć tak zwanego olśnienia.

 

PIERWSZY LIST ŚW. PAWŁA
                                  DO KORYNTIAN

 

3/16 – Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że duch Boży mieszka w Was?

Pierwsze słowa są aż nadto jasne, aby je tłumaczyć. W wyrażeniu,  że Duch Boży mieszka w Was, mowa jest o naszej podświadomości.

 

3/17 – Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.

Mowa jest o ludziach, którzy niszczą, gnębią psychicznie i mordują innych ludzi (świątynię Bożą). Wyrażenie „tego zniszczy Bóg” oznacza, że nasze sumienie w podświadomości będzie nas gnębiło, spalało naszą energię, którą „wy jesteście”. Często jasnowidzowie czują swąd spalonego ciała ludzi „morderców” niszczących lub zabijających innych.

 

6/19 – Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w Was i którego macie od Boga, i że nie należycie też do siebie samych?

Ten werset potwierdza, że Duch Święty, jak i Boży, jest w Was {3/16}. Macie to od Boga. Wspomina się tu o reinkarnacji, przejściu z zaświatów w ciało materialne i odwrotnie. Nie należymy do samych siebie, ponieważ ciało mentalne po śmierci powraca w wyższe sfery wibracji, łącząc się z centralnym komputerem wszechświata – Akaszą.

 

6/20 – Drogoście bowiem kupieni. Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym.

Werset ten mówi o naszej decyzji przejścia z ducha na Ziemię, celem uszlachetnienia się poprzez materię. Nie możemy zapomnieć, skąd przyszliśmy i dokąd powrócimy.

 

7/23 – Drogoście kupieni, nie stawajcie się niewolnikami ludzi.

Nie po to rodzimy się w materii, aby ktoś robił z nas niewolników i kazał wykonywać ciężką pracę za nędzne wynagrodzenie. Ludzkość powinna unikać sekt religijnych szerzących błędną interpretację pojęć poprzez materię. Powinna zaś skupić się na rozwoju duchowym i starać się go zrozumieć.

 

12/4 – A różne są dary i łaski, lecz Duch ten sam.

Ten werset uświadamia nam naszą łączność z zaświatami poprzez podświadomość: „a Duch ten sam”. Często mówi się, że ktoś otrzymał dar łaski. Następnie wyliczane są dary: jasnosłyszenie, jasnowidzenie, dar bioenergii, lewitowania, materializacji, dematerializacji i inne powiązane z zjawiskami paranormalnymi.

 

12/5 – I różne są posługi, lecz Pan ten sam.

Werset mówi o tym, że w ciele fizycznym mieszka duch. Posługi to inaczej: różne energie duchowe, łączące się z ludźmi i przekazujące wiedzę z zaświatów. Człowiek zaś, jako medium, jest ten sam.

 

12/7 – A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi.

Werset podkreśla różnorodność manifestujących się duchów poprzez medium. Duchy przekazują wiedzę z zaświatów ku pożytkowi człowieka i dają możliwości rozwoju jasnosłyszenia, nauczania języków, leczenia poprzez dzielenie się energią, pouczania. O tym mówią przekazy biblijne. 

 

12/8 – Jeden bowiem otrzymuje od Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy.

Jest to klasyczny przykład wspomagania nas wiedzą płynącą z zaświatów, uzyskaną poprzez medium z wykorzystaniem narządów mowy i słuchu. To jest bezpośredni przekaz mądrości ducha.

 

12/9 – Inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu.

Autor wersetu wylicza możliwości oferowanych darów,  tym samym wzmacnia wiarę człowieka.

 

12/10 – Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków.

Wyliczenie różnego rodzaju darów i podkreślenie, do czego zdolne jest medium i jakie ma możliwości dzięki współpracy z zaświatami. Potrafi czynić cuda, głosić proroctwa, rozróżniać duchy (energie), a także wykazywać szczególną czujność w tym zakresie. Może przemawiać w różnych językach, nawet nauczać języków obcych, których znajomość czerpie nie od fizycznych nauczycieli, lecz od ducha. Zdolności dotyczą również opanowania pisma automatycznego przy pomocy ducha i otrzymywania od niego przekazów.

 

12/11 – Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.

Zaświaty rozdzielają poszczególne zadania według osobistego zaangażowania człowieka i jego rozwoju duchowego oraz zainteresowań (w dużej mierze dary zależą od poziomu rozwoju ducha kontaktującego się z nami jak i od poziomu medium człowieka w materii).

 

12/12 – Albowiem jak ciało jest jedno, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele, tworzą jedno ciało, tak i Chrystus.

Ten fragment ostrzega ludzi, aby nie rozdzielali takich pojęć jak „Syn Boży” – świadomość, „Duch Święty” – podświadomość i „Bóg” – nadświadomość. To jest jednością. Tak jak Chrystus jest w jednej osobie. Lecz ten wątek jest nagminnie nieprzestrzegany przez Kościół, który ciągle tę trójcę rozdziela, a to dalszy ciąg manipulowania wiernych dezinformacją, tymczasem ślepa wiara rośnie w siłę.

 

12/13 – Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni i jedno ciało – czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem.

Ten werset wyraźnie wskazuje, że wszyscy mamy te same możliwości rozwoju duchowego, ochrzczeni i ateiści, lecz jesteśmy uzależnieni od poziomu wibracji, na jakim chwilowo się znajdujemy w zależności od rozwoju DNA i kolorystyki aury. Wielu ludzi ma duże możliwości, ale je ignoruje, ponieważ są pochłonięci pogonią za dobrami materialnymi.

 

12/14 – Albowiem i ciało nie jest jedynym członkiem, ale wieloma.

Człowiek jest ciałem (jako jeden organizm), nie zaś poszczególne członki. Jest całością, podobnie jak oko, ucho i nos. Pismo Święte wielokrotnie scala świadomość, podświadomość i nadświadomość jako jedność. Nie rozdziela ich.

 

2/14 – Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.

Człowiek o poglądach materialistycznych, ateistycznych i dogmatycznych nie przyjmuje zmysłowej wiedzy, która jest powiązana z Duchem Bożym, bo jest ona dlań głupstwem, a wyższe poziomy wiedzy odbiera jako stratę czasu. Tym samym blokuje swój rozwój i nie nabywa umiejętności duchowego rozsądzania. Powoduje to zamykanie się we własnej klatce, a w następnej reinkarnacji powtórkę życia o podobnym charakterze i losie.

 

GDZIE SZUKAĆ BOGA

 

Podnieś kamień, a pod nim ujrzysz Boga.
Wyrwij krzew z korzeniami, a ujrzysz Boga.
Wylej z dzbana wodę, a tam znajdziesz Boga.

 

Dotyczy to każdej rzeczy, która emanuje własnymi wibracjami, wiedzą o sobie, taśmą wideo. Dzięki temu możliwe jest dotarcie jasnowidza do wibracji w czasie przeszłym i przyszłym, są one zakodowane w każdej rzeczy. I tu wyłania się pytanie: jak służyć Bogu? Skąd ludzkość wzięła wzorzec służenia Bogu w habitach i celibacie? Osoby, które zamykają się w zakonach, niewiele dają z siebie Bogu, który przecież, będąc Bogiem w nas, niczego od nas nie oczekuje. Jedyne, co nam pozostaje, to służyć innym ludziom, wspierać ich psychicznie i częściowo fizycznie. Księża i zakonnicy źle zrozumieli intencje Biblii. Ich interpretacje mijają się z rzeczywistością i tworzą mity. Budując murowane świątynie, wchodzą w sferę materialistycznego życia, które wymaga biurokratycznego, finansowo-biznesowego myślenia, dalekiego od boskiego założenia rozwoju duchowego. To pociąga za sobą zwykłą ludzką chciwość materialną. Nazywam to teorią lucyferowską.

Chciałbym opowiedzieć przygodę pewnego rolnika, która jest swego rodzaju opowieścią filozoficzną. Myślę, że każdy wyciągnie z niej właściwy wniosek. „Być może zdarzyło się to w 1984 roku w czasie powodzi w okolicach Puław. Ogłoszono ewakuację kilkunastu wiosek, akcja przebiegała sprawnie. Zmobilizowane wojsko wywoziło samochodami ludność i jej dobytek. W jednej z wiosek pewien rolnik uparł się, że nie zostawi swojego domu i nie wyjedzie, bo Bóg nie pozwoli mu się utopić. Następnego dnia woda zalała podwórko, a bydło stało w wodzie po pas. Wojsko wysłało tam amfibię w celu ewakuacji w bezpieczne miejsce. Rodzina rolnika z oporem wsiadła na amfibię, zabierając z sobą dobytek, ale uparty rolnik nie dał się przekonać do opuszczenia domu. Wojskowi tłumaczyli mu, że poziom wody podnosi się bez przerwy i dom jego zostanie z pewnością zalany. Starszy człowiek uparcie odmawiał opuszczenia domu. Powtarzał, że zaufał mu i wierzy, że Bóg nie pozwoli mu się utopić. Został sam w zalewanym wodą domu. Następnego dnia przysłano po niego helikopter. Stary człowiek siedział na dachu swojego domu. Nogi miał już zanurzone w wodzie, a na kolanach trzymał swojego psa. Spuszczono z helikoptera drabinkę i jeden z żołnierzy znów zaczął go prosić, żeby zgodził się na ewakuację. Starzec odpowiedział, że mogą zabrać psa, ale on zostanie. »Kocham Boga i wierzę w Niego, a On nie pozwoli mi się utopić«.

Następnego dnia smutny i zawiedziony rolnik szedł niebiańską drogą i nagle spotkał Boga. Odezwał się do niego z pretensją: »Boże, ja tak Cię kochałem, tak Cię miłowałem, tak Ci zawierzyłem, a Ty pozwoliłeś, ażebym się utopił«. A Bóg na to: »Ty głupcze, trzykrotnie wysyłałem ci pomoc, a ty trzy razy mi odmówiłeś«”.

 

Czym się różni sekta od parapsychologii?

Czym się różni sekta od parapsychologii? Trzeba umieć oddzielić ziarno od plew. Jeśli ktoś nie umie, to wymyśla, że tak ma być i basta. Spróbuję objaśnić tym ludziom, jak odróżnić parapsychologię od sekty. Oni myślą: po co łamać sobie głowę jakimiś bzdurami – pierdołami o duchach, cha, cha. A miliony ludzi, którzy opowiadają o śmierci klinicznej, to też cha, cha? A przemieszczanie lewitujących się przedmiotów, widzenie przez niektórych ludzi zjaw częściowo zmaterializowanych lub różdżkarze wskazujący wodę? Przecież to ta sama energia, która porusza talerzyki przy seansach spirytystycznych. Łatwo kogoś skrytykować, samemu nie mając podstawowej wiedzy parapsychologicznej. Najłatwiej mieszać i oskarżać o kontakty z sektą. Przede wszystkim sekty tymi sprawami się nie interesują. Wykorzystują tylko niektóre zjawiska paranormalne do ogłupiania naiwnych członków sekty, tworząc rytuały w celu podniesienia własnego autorytetu.

No cóż, ciemni ludzie wolą interesować się obrzędami kościelnymi. Księża i przywódcy sekt na oczach gapiów stwarzają pozory kontaktowania się z Bogiem, sami nie rozumiejąc, co ich otacza. Wolą narzucać modlitewki nie mające nic wspólnego z Bogiem, bo przecież to my jesteśmy Bogami! Proszę zajrzeć do Biblii – trójca jest w nas, jest jednością, tak jak oko, nos, ręka należy do mnie, tak i trójca jest w nas. Bóg stworzył nas na podobieństwo swoje, ale zaraz jest następny werset: „ale nie jest człowiekiem”. Czy jest to zaprzeczenie samo w sobie? A jednak jest to prawda. Trzeba zrozumieć, jak te trzy stany funkcjonują i współpracują ze sobą w naszej zmysłowości. Od tej chwili, aby dowiedzieć się więcej o tej dziedzinie, wchodzimy w wiedzę, która się nazwa parapsychologią z prostej przyczyny, że naszych myśli nie widać i nie słychać, ale są w nas. Na tym polu zmysłowym działają wszystkie zjawiska paranormalne, to jest temat drażliwy dla przeciwników wiedzy parapsychologicznej. Zadam pytanie: czy świadomość, podświadomość i nadświadomość jest człowiekiem? To są trzy stany zmysłowe, będące w nas! I oto cała filozofia. Świat duchowy istnieje, nasza podświadomość jest rozbudowana na różnych poziomach inteligencji, a miernikiem duchowym jest nasza aura. „Tak jak kolor rozszczepionego światła przedstawia inną długość fali świetlnej, tak każdy kolor przedstawia inny gatunek energii człowieka” – to są sekrety parapsychologii, których nie znają sekty. Dlatego parapsycholodzy są niemile widziani i traktowani jak przedstawiciele sekt.

Po to miesza się ludziom w głowach niesprecyzowaną wiedzą, aby ich otumanić. Obecnie ludzkość nastawiła się na zarabianie pieniędzy, ponieważ liczy się materializm. To wszystko zakrapiane jest krwią zabitych zwierząt, w otoczce obrzędów i modlitw do nierzeczywistego Boga.  To właśnie robią sekty! A co robią parapsycholodzy? Między innymi odpędzają się od bezmyślnych i bezkrytycznych ludzi.  Mądry człowiek zadaje sobie pytania i stara się zrozumieć:

 1.  Dlaczego się urodził i po co? Co chce osiągnąć w życiu?
 2.  Czego się chce nauczyć i doświadczyć?
 3.  Dlaczego musi umrzeć?
 4.  Czy po śmierci ogarnia nas pustka nicości? Jaki byłby wtedy cel życia?
 5.  Czy człowiek ma duszę?
 6.  Co to jest dusza?
 7.  Co dzieje się z duszą człowieka po śmierci?
 8.  Czy rzeczywiście istnieje drugi świat?
 9.  Co robimy w zaświatach?
10. Czy powracamy na ten świat w następnej reinkarnacji?

Wniosek jest prosty, wbrew wiedzy naukowców: nasza dusza może się oddalać od ciała, dzięki tak zwanej nici eterycznej. Skoro tak, to nadal jest możliwość istnienia poza ciałem, bez powłoki cielesnej, ponieważ rozwój duchowy nie jest jednorazowym nabytkiem naszego Ja.

A czy można kontaktować się z duchami? Z pewnością tak, jest na to wiele sposobów, między innymi pismo automatyczne. Trzeba jednak mieć na ten temat trochę wiedzy, a nie wygłaszać mowy o sektach. To jest krótkie i esencjonalne wyjaśnienie, ale jak ma się głowę w chmurach, a wiedzę parapsychologiczną traktuje się jako mgliste podłoże, jak można zacząć logicznie myśleć?  Przeczytawszy co nieco, opowiadać, jaki jestem mądry? Jak można decydować za kogoś, w co ma wierzyć i czym ma się interesować? Wybijać pięściami drugiej osobie inny tok myślenia, kiedy rozum nie ogarnia i nie przyjmuje logicznego myślenia, uznaje tylko siłę fizyczną. Konsekwencją tego jest zbiorowa nagonka, psychiczne niszczenie danej osoby i wmawianie, że parapsychologia jest sektą. Czy to, o czym nauczał Jezus, też powinno się traktować jako sekciarstwo? Obecnie żyjący w Indiach Sai Baba robi cuda i niczym nie różni się od Jezusa pod względem rozwoju duchowego, ale niewielu ludzi słyszało o nim i jego możliwościach. Bo przecież tacy ludzie jak betony zamordowali proroka! Jezus przed śmiercią powiedział o swoich oprawcach: „Nie wiedzą co czynią” Te słowa dotyczą niedowiarków. I tacy ludzie bezmyślnie i po chamsku nadużywają  siłowej władzy.

Wiedza, którą przekazałem w tym liście, jest tylko czubkiem góry lodowej. Ci, którzy tak agresywnie walczą, nie mają prawa decydować za innych, czym mają się oni interesować i co robić. Każdy jest wolną osobą. Przypomina mi to średniowiecze, a przede wszystkim inkwizycję, która podtrzymywała niewiedzę wraz z własnymi dogmatami, a to należy do lucyferowskiej teorii.

 

 

Osobiście zastanawiam się nad tragediami, które zmuszają człowieka – po pewnym czasie – do zmiany kierunku myślenia o zaświatach działających metodą teorii lucyferowskich. Czy trzeba wpaść w dołek, aby poruszyć zmysłowość? Myślę, że nie tędy droga, wystarczyłoby zawczasu skorzystać z odpowiedniej lektury i uniknęłoby się życiowych kłopotów. Chcę przedstawić ów list, obecnie mojej koleżanki, napisany po przeżytym ciężkim doświadczeniu, będący ostrzeżeniem dla innych, aby unikać zaświatów i ich metod lucyferowskich, o czym wielokrotnie napominałem. Jest to list zmuszający do refleksji i logicznego myślenia.

 

Dzieje się tak w momentach silnych emocji, kiedy musimy zareagować natychmiast. Nasze ego, lęk, czarnowidztwo, złość, destrukcyjny krytycyzm i co tam jeszcze, potrafią skutecznie zagmatwać nam życie. Oczywiście przyjmujemy, iż zawsze działamy w dobrej wierze, po czasie jednak widzimy, że sytuacja wymknęła się spod kontroli i potoczyła  w złym kierunku. Jeżeli jest jeszcze czas, by zapanować nad daną  sytuacją, wszystko może dobrze się skończyć. Gorzej, jeśli sprawy  zaszły za daleko i już nic nie da się naprawić. Wtedy pozostają nam tylko ból, rozpacz i poczucie winy.

Proszę zwrócić uwagę, że kiedy analizujemy po jakimś czasie daną sytuację, widzimy częstokroć, że zareagowaliśmy w sposób impulsywny, wcale nie tak, jak chcielibyśmy. W krytycznych momentach pełnego wzburzenia nie mamy prawidłowego osądu. Złość i wzburzenie zakłóca nam logiczny tok myślenia. Kiedy jesteśmy zaślepieni, otumanieni, wtedy popełniamy najwięcej błędów. To właśnie w takich chwilach „odrzucamy” dobrą, prawidłową myśl, która zawsze do nas przychodzi jako pierwsza, ciepła, serdeczna, pełna cudownych uczuć płynących prosto z serca. To mówi do nas nasza nadświadomość, która zawsze chce dla nas jak najlepiej. Ta myśl jest delikatna, cicha, ale zawsze jest. To my jej nie zauważamy i uczepiamy się „drugiej myśli”, właśnie tych niskich podszeptów szarych energii (energii lucyferowskich).

Nie dajmy sobą manipulować, nie dajmy się zwodzić negatywnym energiom, które bazują na naszych emocjach. Nauczmy się wsłuchiwać w siebie, odczuwać sercem, podchodzić do wszystkiego i wszystkich ze zrozumieniem i tolerancją, a wtedy zawsze usłyszymy pozytywny głos Boży w nas. Nasze wyższe Ja zawsze gotowe jest do pomocy, musimy tylko o to poprosić, wtedy każda chwila, w najgorszej sytuacji, może zakończyć się z korzyścią dla nas

ELŻBIETA B.

 

 

 

DEMON

Drogi Czytelniku!

Jeśli przeczytałeś tę książkę i patrzysz na nią krytycznie poprzez pryzmat własnej teorii (być może religijno-dogmatycznej) lub też szukasz Boga za pomocą parapsychologii, to uważam, że nie zrozumiałeś mojej intencji. Abyś to lepiej zrozumiał, pamiętaj i módl się, abym to ja umarł drugi. Tak, bo co mi tam? Hulaj dusza, piekła nie ma – zabawię się w energię lucyferowską. Zajmę się Twoją świadomością, czyli Twoją duszą, doprowadzę do otwarcia czakramów, jasnowidzenia i jasnosłyszenia i opanuję Twoje ego, nawet nie zorientujesz się, kiedy. Doprowadzę Cię do schizofrenii, do stanów niepoczytalności, będziesz marionetką spełniającą moje zachcianki. Nakażę Ci zamordować Twoich bliskich przyjaciół, ot tak, dla hecy, a co mi tam, bo to nie będzie moja karma, lecz Twoja. Lekarze uznają Cię za schizofrenika, księża będą widzieć w Tobie siedzącego demona, a egzorcyści będą mnie wypędzać krucyfiksem i pokrapiać święconą wodą. Ty będziesz po prostu medium pod moim wpływem, będę się naigrywał z dogmatycznych, religijnych ludzi, i zagram im na nosie, tym ekspertom. A Ty, poprzez swoją teorię niewiedzy, uznając teorię lucyferowską za kamienie rzucane pod nogi, będziesz traktował te niepowodzenia jak swoją poprzednią karmę, którą rzekomo w obecnym życiu musisz przerobić i odpracować, wyszukując winy w sobie, a ja będę się śmiał z Ciebie i bawił Twoją głupotą. A na koniec doprowadzę Cię do samobójstwa i wmówię Ci, że musisz się ponownie narodzić i odpokutować za grzechy, które popełniłeś za życia. Przygotuję Cię ponownie do roli kozła ofiarnego, dawcy energetycznej pożywki dla zaświatów, dla niskich energii. Będę się bawił twoją głupotą, aż zmądrzejesz.

Bywaj, ciao-ciao!

DEMON HA-HA

 

Powyższy list przygotowałem, aby pobudzić Czytelnika do głębokich przemyśleń i analizy, na jakiej zasadzie zaświaty manipulują ludźmi, podczas gdy my nie zauważamy ich intryg. Oczywiście nie chcę ani nie będę nikogo straszyć po mojej śmierci. Przyrzekam wpływać na ludzi tylko pozytywnie. Być może podejmę czyjąś rękę i poprzez pismo automatyczne poszerzę wiedzę na temat życia w zaświatach.